Przystanek Woodstock 2017 – jak jest naprawdę?

Od kiedy pamiętam na temat Woodstocku słyszałam bardzo wiele opowieści. Wiadomo, niektóre były pozytywne, inne – wręcz na odwrót. Wielu moich znajomych było na tym festiwalu, więc wieści na jego temat były także z pierwszej ręki. Jakie opowieści można usłyszeć? Że anarchia, że bunt, że dużo alkoholu, narkotyków, że brud, błoto, że brak higieny, a poza tym, że radość, że wszyscy są uśmiechnięci, że brak problemów, że innych świat i pozytywni wariaci. Przystanek Woodstock – jak jest naprawdę?

Część z tych informacji mnie zachęcała, część zdecydowanie nie. Jednak mimo wszystko gdzieś tam w środku od dawna kusił mnie wyjazd choć na 1 dzień na Woodstock. W końcu się udało. Jak było? Czytajcie dalej 🙂

 

Pierwsze wrażenia

Przyjechaliśmy na Woodstock już we wtorek wieczorem, impreza miała zacząć się tak naprawdę dopiero w czwartek, zatem myśleliśmy, że będziemy jednymi z pierwszych. Jakie było nasze zaskoczenie, gdy główne festiwalowe pole było już całe zajęte, a Pole Malinowskiego bardzo mocno zapełnione! Znalezienie dogodnego miejsca (wiecie, na płaskim, dość blisko ścieżki, żeby móc potem wyjechać autem, ale nie za blisko żeby nie siedzieć „na ścieżce” itd) nie było łatwe, ale jakoś nam się udało. W nocy koło nas namiot rozbili inni Woodstockowicze. A rano pojawiło się kolejne zaskoczenie – jeszcze nigdzie nie spotkaliśmy się z powitaniami między „namiotowymi sąsiadami”. Festiwal od samego początku zaskakuje!

 

Brud, smród, błoto, syf

To jeden z głównych argumentów, które słyszy się na temat Woodstocku. Skutecznie odstrasza on osoby mocno dbające o higienę. Na mnie jednak, na szczęście, nie zadziałał!

Ubrudzić się faktycznie można. Jednak niemożliwe jest, aby tysiące osób skaczących pod sceną nie spowodowały kurzu i brudu. Istotny jest też fakt, że na Woodstock jedzie się (przeważnie) na dłużej niż na same koncerty, a pogoda i ciepło robią swoje. Błoto faktycznie da się znaleźć, ale było tylko w 2 miejscach (nie licząc tych po deszczu) i trzeba naprawdę chcieć do niego wejść 😉

Organizatorzy festiwalu wyjątkowo dobrze dbają o kwestię higieny oraz fizjologii. Na terenie imprezy znaleźć można krany oraz prysznice. Wbrew pozorom nawet kolejki do nich nie są zbyt długie. A jeśli już się pojawiają to oczekiwanie uprzyjemniają inni, sympatyczni, Woodstockowicze 🙂

Temat toi toi’ów także jest bardzo dobrze rozwiązany. Tutaj kolejki już co prawda są dość częstą rzeczą, zapach w toaletach nie zachwyca, ale są one naprawdę często sprzątane. Jak na imprezę, na której było w tym roku ponad 400 tysięcy osób jestem pod ogromnym wrażeniem!

 

Woodstock to impreza dla nastolatków

To kolejna informacja, która jest bardzo często przekazywana. I tu kolejny szok – na imprezie było bardzo dużo osób w średnim wieku, starszych oraz dzieci! Jak wcześniej podejrzewałam, że nie tylko nastolatkowie tam jadą i będą także osoby w starszym wieku, tak widok dzieci totalnie mnie zdziwił. Wiem jednak, że po tegorocznych doświadczeniach z Woodstocku sama nie bałabym się wziąć swoich dzieci na festiwal 🙂 prawdopodobnie najstarszego Woodstockowicza możecie zobaczyć tutaj 🙂

 

Nie bierz nic wartościowego – i tak Cię okradną!

Jasne, kradzieże pewnie się zdarzają. Ale czy jest szansa, aby przy 400 tysiącach osób nie znalazł się ktoś, kto ma takie zapędy? Moim zdaniem nie. Normalne za to na Woodstocku jest zostawianie otwartego, rozsuniętego, namiotu, a po powrocie do niego znajdowanie wszystkich swoich rzeczy w środku. Przez cały pobyt na festiwalu nic nam nie zginęło 🙂

 

Po co ludzie jadą na Woodstock? Tylko żeby chlać

Kolejne pomówienie w stronę festiwalu. Jedno z największych, jakie słyszałam.

Z racji wielu koncertów, na których miałam przyjemność być i je organizować, te Woodstockowe nie były dla mnie wielkim wow. Mimo wszystko zespoły takie jak Hey, Wilki i Domowe Melodie zawsze warte są posłuchania. Wielu fanów muzyki na pewno znajdzie tam coś dla siebie, a występujące zespoły prezentują naprawdę różnorodne gatunki.

Dla mnie jednak główne wydarzenia festiwalu odbywały się znacznie wcześniej niż wieczorne koncerty. Największą wartość miały (i wciąż mają!) takie Woodstockowe eventy jak warsztaty, spotkania w ASP, zajęcia z jogi, zumba, hand made i wiele innych.

Szczególnie duże wrażenie zrobiły na mnie spotkania w Akademii Sztuk Przepięknych. Możliwość uczestniczenia w rozmowie z Filipem Chajzerem, gen. Mirosławem Różańskim, Robertem Biedroniem, Maciejem Orłosiem była naprawdę niesamowita. Wartości, o których mówili i to, że Woodstockowicze naprawdę w to wierzą i chcą według nich żyć jest cudowne. Ogromna dawka inspiracji, motywacji i chęci do działania!

 

Organizacja

Kolejną ważną kwestią jest sama organizacja festiwalu. Chylę czoła przed Jurkiem, Fundacją WOŚP oraz Pokojowym Patrolem! Organizacja tak dużej imprezy jest niesamowicie trudna i wymagająca. Mimo wszystkich problemów jest naprawdę niewiele kwestii, które można by poprawić. Organizatorzy Woodstocku zadbali zarówno o kwestie logistyczne, jak i o te „mniej ważne” typu mapki: dojazdowe, pola, scen itd; aplikację festiwalową, a nawet możliwość stworzenia własnego harmonogramu imprezy.

 

Największy festiwal w Polsce

Woodstock jest największym festiwalem organizowanym w naszym kraju. Słyszeliście o innej imprezie, na której bawiłoby się w tym roku ponad 400 tysięcy ludzi, a w niektórych latach jeszcze więcej? To tak jakby cały Szczecin przyszedł na festiwal!

Woodstockowicze naprawdę tworzą swoje własne miasto 🙂

 

Co bym zmieniła?

Chyba jedyną rzeczą, którą bym zmieniła jest pełno śmieci. Brak koszy niestety nie sprzyja utrzymywaniu porządku, a wszystkie niepotrzebne rzeczy lądują na ziemi. Cała reszta minusów (których jest naprawdę niewiele) jest niezależna od organizatorów 🙂

 

Przystanek Woodstock – jak jest naprawdę?

Woodstock jest świetny! Pozytywni ludzie, mnóstwo uśmiechu, miłości, przyjaźni, „dobra” muzyka.

Żałuję, że nie byłam na nim wcześniej, ale wierzę, że to nie ostatni raz 🙂

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *